Redaguję właśnie książkę z ćwiczeniami i co chwilę natykam się na polecenia
typu "Podkreśl właściwy wyraz". Wydaje mi się, że powinno być raczej
"Podkreśl właściwe słowo", bo chodzi o zakres znaczeniowy, a nie o kategorię
gramatyczną, ale może jestem już przewrażliwiony. Ciekaw jestem, jak to
odbierają inni.Arkadiusz Belczyk
Jedyne, co mogę poradzić, to przejrzenie gramatyki współczesnego języka
polskiego - Morfologia, pod red. R.Grzegorczykowej, R.Laskowskiego i H.Wróbla.
| Jedyne, co mogę poradzić, to przejrzenie gramatyki współczesnego
| języka polskiego - Morfologia, pod red. R.Grzegorczykowej,
| R.Laskowskiego i H.Wróbla.I tam będzie opis różnicy pomiędzy 'wyrazem' a 'słowem'?!
Przypuszczam, że wątpię.
| Jedyne, co mogę poradzić, to przejrzenie gramatyki współczesnego języka
| polskiego - Morfologia, pod red. R.Grzegorczykowej, R.Laskowskiego i
H.Wróbla.I tam będzie opis różnicy pomiędzy 'wyrazem' a 'słowem'?! Przypuszczam,
że wątpię.
Jestem zainteresowany bibliografią - pozdrawiam, Stefan
Saloni, Z. Klasyfikacja gramatyczna leksemów polskich, Język polski LIV,
z 1, z. 2.
tenże, Kategorie gramatyczne liczebników we współczesnym języku polskim,
Studia gramatyczne I, Wrocław 1977.
Saloni, Z. i Świdziński, M. Składnia współczesnego języka polskiego,
Warszawa 1998 (wyd. IV zmienione, jest też V, ten fragment bez
znaczących zmian również w wydaniach wcześniejszych).
Miłej lektury ---
Magda
Stwierdzam tylko, że jest to oznaczenie zupełnie
mi nieznane, więc - zapewne - używane tylko przez
językoznawców, w literaturze fachowej (stąd:
hermetyczne). I chciałem się dowiedzieć, czy
rzeczywiście; i ewentualnie - gdzie.
| Stwierdzam tylko, że jest to oznaczenie zupełnie
| mi nieznane, więc - zapewne - używane tylko przez
| językoznawców, w literaturze fachowej (stąd:
| hermetyczne). I chciałem się dowiedzieć, czy
| rzeczywiście; i ewentualnie - gdzie.Gwiazdka bywa używana w literaturze językoznawczej. Oznacza formy
rekonstruowane (np. w "Gramatyce historycznej" Klemensiewicza),
wątpliwe, bądź też sygnalizuje błąd przytoczony jako przykład (np. w
"Składni współczesnego języka polskiego" Saloniego i Świdzińskiego).
Maciek
Ostatnio kupiłam w antykwariacie książkę "Gramatyka języka polskiego"
Piotra Bąka, wydanie IV poprawione, z 1984r. Oprócz niej mam jeszcze
podręcznik ze szkoły, "Współczesną polszczyznę". Czy to wystarczy?
Pozdrawiam,
Joasia
Witam!
Egzamin na studia, na które się wybieram, obejmuje coś
takiego jak "wiedzę o języku polskim". Chciałabym się dokładniej
dowiedzieć o co chodzi. Czy jest to gramatyka, czy jeszcze coś
ponadto? Z czego powinnam się przygotowywać?Ostatnio kupiłam w antykwariacie książkę "Gramatyka języka polskiego"
Piotra Bąka, wydanie IV poprawione, z 1984r. Oprócz niej mam jeszcze
podręcznik ze szkoły, "Współczesną polszczyznę". Czy to wystarczy?Pozdrawiam,
Joasia"Gramatyka języka polskiego" Bąka raczej nie uchodzi za najlepszą; moi
Witam!
Egzamin na studia, na które się wybieram, obejmuje coś
takiego jak "wiedzę o języku polskim". Chciałabym się dokładniej
dowiedzieć o co chodzi. Czy jest to gramatyka, czy jeszcze coś
ponadto? Z czego powinnam się przygotowywać?Ostatnio kupiłam w antykwariacie książkę "Gramatyka języka polskiego"
Piotra Bąka, wydanie IV poprawione, z 1984r. Oprócz niej mam jeszcze
podręcznik ze szkoły, "Współczesną polszczyznę". Czy to wystarczy?
Pozdrawiam,
Joasia
Adam P.:
| Więc powinno być 'troje okien' i 'troje pól'? Też nijaki... (Nie
| polemizuję z wnioskiem, tylko z rozumowaniem.)Chodziło mi głównie o różnicę między dziewczynami a dziewczętami. A
tak naprawdę to myślę, że w naszym języku istnieje znacznie więcej
rodzajów gramatycznych niż nas w szkole nauczali:
Ale na pewno ktoś to już wiele razy zrobił i opisał.
;-)
Pozostaje pytanie, czy 'dziewczę' to 'dziecko' ('troje dzieci'), czy
'babsko' ('trzy babska').
Adam P.
To chyba by było pismo ideograficzne. Jeśli takim jest zapisywany
Wystarczy znajomość pisma. Mi chodzi o coś takiego:
# - czytamy po polsku, rosyjsku i czesku [ko]
* - czytamy po polsku [z'ow], po czesku [zel] a po rosyjsku [z'jow].
Wtedy #* znaczy kozioł w każdym z tych języków.
| Współczesne programy komputerowe są jeszcze ciągle zbyt
| prostackie, żeby radzić sobie skutecznie z językiem naturalnym.
| MS Word różni się od innych
| -- agresywnym marketingiem, oraz
| -- niechlujnością wykonania.Wiem, że NTG, ale od drugiego punktu zalatuje "nie lubię
majkrosoftu, to wszystko ichnie jest do kitu".
Co jak co, ale Word jest jak najbardziej "chlujny".
Możesz wskazać jakieś jego większe wady? (nie słownik
czy gramatyka, bo języka polskiego komputerowo to
jeszcze nikt nie rozpracował).
Albo wskazać lepszą alternatywę? Open Office może mu
dorówna za lat dziesięć.
Rafał "Negrin" Lisowski :
Raczej: jak się _nie_ uczy :) Jest to jeden z objawów paranoi,
których
pełen jest program nauczania języka polskiego w liceum: przez cztery
lata nie ma ani jednej lekcji "wiedzy o języku", po czym pojawia się
ona na maturze w postaci pytania na egzaminie ustnym...
Z kolei każdy metodyk powinien zakwestionować pytania maturalne z
"czystej" gramatyki, czyli na przykład jakiekolwiek rozbiory zdania.
Mogły się pojawić tylko jako narzędzie, aby - znów na przykład -
pokazać archaiczne cechy składniowe fragmentu tekstu.
W ocenie nowej matury na poziomie podstawowym za cechy językowe
przyznaje się więcej punktów niż za wartość merytoryczną - to na
pewno wymusi uczenie umiejętności.
g.
Czym są słowa "trzeba", "należy" (należy coś tam zrobić, a nie że ktoś tam
należy do grupy albo pies należy do Marka)? Raczej chyba nie czasowniki?Kamila
Byloby zgrabniej, ale pod warunkiem, ze akcent logiczny padalby wlasnie na
poczatkowe "mnie" - (wlasnie) MNIE sie wydaje, ze...
Bez tego akcentu poprawnie jest "wydaje mi sie".
Pawel Wimmer
ps.
Celownik mnie /mi najczesciej uzywany jest zgodnie z obyczjem
mowy potocznej , w ktorej czlek wyrosl i osluchal sie .
"Mnie" w Polsce zdecydowanie przewaza, sa regiony gdzie w ogole
nie uslyszymy "mi" , a dla osob przywyklych do "mnie", "mi" zabrzmi
falszywie (vide wczesniejszy post Pani Ireny ) lub nawet wrecz prostacko .
Sa jednak miejsca gdzie wlasnie niusans , ktory Pan opisal
ma zasadnicze znaczenie , bez uzycia emfazy i wzmocnien intonacji.
Wiec Pan to czuje :)))).
ps.1
do innego postu w kwestii delete
w zargonie komputerowym deletowac ma dokladnie takie samo
znaczenie w jakim uzyl go Sienkiewicz - niszczyc
i nie ma nic wspolnego ze zwalnianiem pamieci.
Delecja jest slowem ktore zadomowilo sie z laciny w jezyku polskim
kilka wiekow temu.
Mysle zas , ze sienkiewiczowski bohater uzyl bardzo rzadkiego "deletowac"
bowiem wychowal sie na Katonie i znal jego nienawistną fiksacje
w sotsunku do Krataginy :)) :
Ceterum conseo Carthaginam ___dellendam__ esse.
w.
Możesz zajrzeć do książek takich jak:
Kochański, Klebanowska, Markowski "O dobrej i złej polszczyźnie"
Buttler, Kurkowska, Satkiewicz "Kultura języka polskiego"
pod red. Kurkowskiej "Współczesna polszczyzna"
z nowszych rzeczy choćby "Słownik wyrazów kłopotliwych" pod red. Bańki i
Krajewskiej (bardziej poradnik niż słownik, choć w układzie
alfabetycznym), Podrackiego "Słownik interpunkcyjny języka polskiego"
itp. Ogólnie szukaj bibliografii pod hasłem "kultura języka".
Co czytelnikowi po pięknej polszczyźnie, gdy (przykład oczywiście
nie jest mój) ,,rozebrany do naga bileter biega po pociągu"? ;)
To z jakiejś książki mówiącej o tym, jak nie należy tłumaczyć
tekstów technicznych i oczywiście chodzi o przewód elektryczny
bez izolacji, nie zaś o nudystę sprawdzającego bilety. :)
(a conductor)
Kiedyś takie tłumaczenia były na porządku dziennym,
tak że ludzie woleli oryginalne teksty zamiast
tłumaczeń nawet wówczas, gdy angielskiego prawie
nie znali. :) Jak dzisiaj są tłumaczone teksty
techniczne z angielskiego na polski -- nie wiem. :)
| BTW słowo "logo" jest nieodmienne.http://slowniki.pwn.pl/poradnia/lista.php?szukaj=logo&od=10
"Musimy przede wszystkim zapytać, czy logo jest odmienne. Według
najnowszego Uniwersalnego słownika języka polskiego PWN, który się właśnie
ukazał, jest to słowo nieodmienne. Zgodnie z tym wypada mówić np. jedno
logo i dwa różne logo.
Można się jednak założyć, że słowniki za jakiś czas będą informować o
fakulatywnej odmianie (dwa logo lub dwa loga), a potem - kto wie - może
nawet będą kazały odmieniać to słowo. Nie byłoby to bez precedensu. Radio,
studio, molo też były kiedyś nieodmienne, a dziś pierwsze dwa są prawie
zawsze odmieniane, a trzecie przeważnie też. W języku potocznym już słyszy
się formy odmienione: logo - loga - logu - logiem. Ich akceptacja
społeczna (i leksykograficzna) jest tylko kwestią czasu.
- Mirosław Bańko"Dr Mirosław Bańko pracuje w Wydawnictwie Naukowym PWN, gdzie kieruje
Redakcją Słowników Języka Polskiego. Jest zatrudniony też w Uniwersytecie
Warszawskim. Zajmuje się leksykografią oraz gramatyką i kodyfikacją
współczesnej polszczyzny. Jest współautorem Słownika wyrazów kłopotliwych,
autorem Słownika peryfraz, czyli wyrażeń omownych i redaktorem naczelnym
Innego słownika języka polskiego PWN.
http://pcguard.pl/docs/img/unia-dla-przedsiebiorczych.jpg
A niech to, ale się wpakowałam - fakt że prosiłam o pomoc w niełatwej
sprawie, ale inaczej nie zawracałabym Wam szanownych głów, o, Nieomylni!
Tyle że liczyłam na jakiś z Waszej strony jakiś wysiłek intelektualny
(rozsądne propozycje neologizmu z prawem do używania, czy co), skoro na moje
pytanie nie znajdujecie jednoznacznej odpowiedzi w żadnym ze znanych Wam
słowników. A jeśli faktycznie nie ma wspólnej nazwy na określenie kategorii
słów, o które pytałam - czemu po prostu mi tego nie powiecie, jeśli nie chce
się Wam zastanawiać i szkoda Wam pary na samodzielne zaproponowanie czegoś?
Słowem przykro mi bardzo, ale zawiedliście mnie, wykazując jedynie
inicjatywę w wytykaniu moich domniemanych błędów językowych - będących po
prostu skrótami myślowymi :-(. (Co do tego ostatniego - "odnośnie" -
faktycznie użyłam tego słowa nieprawidłowo, posługując się wyrażeniem niemal
sztandarowym mojej licealnej wychowawczyni.)
Cóż, dziękuję bardzo za (szkoda, że bezowocną) współpracę i do następnego
razu (???)Pozdrawiam
Rozczarowana
A -les z Charles zabrzmiało jak rodzjanik le i dlatego tam go nie
ma?
Michał Wasiak:
Może Kamila wie coś więcej o gramatyce historycznej.
Michał Wasiak:
A może wtedy rodzajniki nie były tak rozpowszechnione, jak teraz?
Przypuszczam, że sam rodzajnik jest wprawdzie pochodzenia łacińskiego,
ale jego umieszczenie między rzeczownikiem a przymiotnikiem jest
germańskie, tak jak w ,,Karl der GroĂźe'' albo w ,,Charles the
Great''. Ale niech lepiej Kamila powie.
Oni wtedy nie uważali, że mówią po francusku. Mówili dialektem łaciny
i mieli poczucie winy umiejętnie podsycane przez poprawnościowców, że
mówią źle po łacinie. To ciągłe wstawianie wszędzie /ille/ było
pewnie tak samo w tym złym stylu, jak w tym współczesnym języku
polskim ciągłe to mówienie ,,ten'' przed tymi rzeczownikami.
- Stefan
Pozostańmy przy misiach i dzieciach. Gdy uzyskam od Pana odpowiedź
na swoje pytanie, być może odpowiem :) na Pana pytania. :) Rozumiem,
że odpowiedź Pana zależy od definicji/pojęcia podmiotu, ale tej/tego
uczą chyba w podstawówkach, więc zapewne gdzieś w sieci Pan znajdzie
stosowne opisy, które wyjaśnią Panu czym jest pomiot w zdaniu. Wiem,
że czasami podmiotem noże być nawet czasownik, lecz proszę zauważyć,
że nie zagłębiamy się od dawna w takie niuanse.
"I" jest spójnikiem.?
Spodziewam się, że uzna Pan, że spójnik. Zapewne w zdaniu:
"Czytając" jest formą czasownikową.
uzna Pan, że podmiotem jest imiesłów współczesny.
Skąd Pan w takim razie wie, co jest podmiotem? Podpowiedź: niech się Pan
uważnie przyjrzy zdaniu:
Koledzy mówią na nich Baryły.
vdb
Witam
Czy 'a' jest słowem?
Szukałem odpowiedzi, ale znalazłem tylko na grupie o scrablach, gdzie
a wyraz to słowo.
Ale spojnik to np. 'oraz', a oraz to chyba słowo?
Więc jak.
A jest słowem czy nie? Bez żadnych założeń dodatkowych?pozdrawiam
Cześć wszystkim| Witam
| Czy 'a' jest słowem?
[...]| Poczytaj: Gramatyka współczesnego języka polskiego. Morfologia, red.
| R.Grzegorczykowa, R.Laskowski, H.Wróbel; tam piszą o rozróżnieniu słowa,
| wyrazu, wyrazu tekstowego, leksemu itd.To ja mam furę pytań.
0. Czy ta pozycja jest jakoś dostepna w sieci?
1. Czy to, co tam piszą jest oficjalnie uznaną definicją?
2. Czy pokrywa się to mniej więcej z definicjami, które wyszperałem w
różnych podejrzanych miejscach,
Grażyna
zależeć na poprawnej wypowiedzi - nie mnie. Jednak ten błąd powtarza
się tak często, że po prostu nie wytrzymałem.
A żeby rozwiać wątpliwości to polecam lekturę:
http://eduseek.interklasa.pl/artykuly/artykul/ida/1704/idc/5/
http://pl.wiktionary.org/wiki/Aneks:J%C4%99zyk_polski_-_zaimki
użyteczności i ekonomiczności i że niepoprawne formy staną się w
najbliższym czasie poprawne
A co do tego piwka, to nie wiem. Choróbsko mnie dopadło a mieszanie
piwa z lekami na dobre raczej nie wychodzi.
:... nie ma zbyt dużo sensu. Można mówić, że jakiś język jest ciekawy, ale
:nie "najlepiej pomyślany". Dobrze pomyślane jest esperanto, ale to nie język
:naturalny.
:
:no ale gdyby naturalne też były "pomyślane", to który wtedy byłby najlepiej
:pomyślany (wyłączając przodującego esperanto)?
IMVO żaden, o tym nie można myśleć w tych kategoriach. Patrz niżej.
:<hipotetycznieGdyby wszystkie współczesne języki były stworzone w tym samym
:czasie, i ludzie mogliby sobie wybrać (podobnie jak z językami programowania),
:to które twoim zdaniem zrobiłyby największą karierę i dlaczego?</hipotetycznie
To jest takie gdybanie bez specjalnego sensu. Języki nie różnią się od
siebie aż tak drastycznie -- według niektórych Bardzo Mądrych (bez przekąsu)
lingwistów istnieje coś takiego, jak Gramatyka Uniwersalna, która definiuje
ogólne zasady, które występują we wszystkich językach (upraszczam).
Relatywna "łatwość" uczenia drugiego i kolejnych języków zależy głównie od
tego, jakie języki już znamy; pierwszego uczymy się mniej więcej w tym samym
tempie, czy to angielski, polski czy chiński. Tak więc Twoje pytanie brzmi
trochę podobnie do pytania o najlepszy kolor :)
Panie Błażeju, proszę się tak nie irytowac, nie ma przeciez powodu Zgadzam sie z panem, ze jezyk polski jest naprawde piekny, posiada bardzo rozbudowane slownictwo i mnogosc form gramatycznych, ale to na pewno nie determinuje tego aby laciny nie uzywac. Lacina jest jezykiem klasycznym uzywanym juz w starozytnosci (dla porownania, prosze zauwazyc ile istnieje jezyk polski), Tak jak w muzyce klasycznej (nie lubie tej nazwy, powinno byc raczej uniwersalna) istnieja wartosci ponadczasowe, jest inspiracja wielu wspolczesnych tworcow, tak w lacinie tkwi piekno klasyki i sily slowa. Wiele jezykow nowozytnych opiera sie w jakiejs czesci na lacinie, a nie na jezyku polskim. To wedlug mnie odpowiedz na postawione przez pana pytanie.Przepraszam, ze sie wtracam w ta wymiane lacinksich maksym jezykiem polskim. Chcialem jedynie zasugerowac ze i wyrazic osobiste zdanie, ze nasz ojczysty jezyk jest jezykiem pieknym i niezwykle rozbudowanym. Nie bez kozery uwazany jest za jeden z najtrudniejszych na swiecie. Nieskonczone bogactwo slownictwa, roznorodnosc form gramatycznych, duza dowolnosc budow zdan i stylu - wszystko to sprawia, ze jezyk polski jest naprawde piekny, o ile posluguje sie nim precyzyjnie, co nie jest z reszta latwe. Postuluje przeto, aby pozostac podczas wpisow przy naszym wspanialym jezyku i delektowac sie jego pisanym brzmieniem zamiast operowac makaronizmami i tak niezrozumialymi, jak przypuszczam, dla wiekszosci.
cos takiego czego juz nie pomne jak sie nazywalo ale... uczylismy sie skad sie wziely jezyki indoeuropejskie, jak to dranstwo ewoluowalo na co sie dzielily... i te wszystkie, kurde, plemiona... a czasowo to bylo umiejscowione chyba odkad czlek zaczal mowic do dzis...bosz...
hej ludki! orientujecie się kiedy może ma dyżur prof. Dyszak?
Ja mam takie pytanko o co chodzi z ta "zolta morfologia" czyje to jest bo chyba bede musiała na to polowac
Bardzo mnie ciekawi, jakie słowniki są w użyciu (przez tłumaczy, przez
informatyków, przez innych) i jakie są uważane za godne polecenia...
Bardzo proszę o opinie.
Ja używam następujących:
Słownik naukowo-techniczny angielsko-polski i polsko-angielski: WNT,
1999. Bardzo dobrze opracowana terminologia elektryczna, elektroniczna,
matematyczna i podstawowa informatyczna; brak współczesnych terminów
informatycznych.
Słownik wyrazów obcych, Słownik poprawnej polszczyzny, Nowy słownik
ortograficzny, Mały słownik języka polskiego (wydanie nowe): PWN,
1999-2000. Jest sporo obiegowych terminów informatycznych, współczesne
zasady gramatyki itd. Bardzo pożyteczny m.in. przy wszelkim
słowotwórstwie.
Podręczny słownik angielsko-polski, polsko-angielski: Wiedza Powszechna,
1998. Porządny słownik do słownictwa ogólnego, także jako pomoc przy
tłumaczeniu całkiem nowych terminów.
Słownik angielsko-polski dla informatyków, M.Marciniak, J.Szaniawski:
WNT, najnowszy 1998 albo 1999. Bałaganiarsko niespójny, częściowo
przestarzały, częściowo udziwniony, ale warto do niego zaglądać, żeby
wiedzieć, skąd w tłumaczeniach biorą się TAKIE pomysły ;-
Słownik terminów komputerowych, B.Pfaffenberger, przekład zbiorowy pod
redakcją Leksemu: Prószyński i S-ka, 1999. Część "glosariuszowa" często
część "indeksowa" jest całkiem porządnym i współczesnym słowniczkiem
informatycznym.
Słownik komputerowy Microsoft Press: Wydawnictwo PLJ, 2000. "Glosariusz"
upiornie przetłumaczony, ale "indeks" jest o tyle potrzebny, że zawiera
podstawową terminologię MS w jednym kawałku.
Słownik terminologii prawniczej i ekonomicznej, J.Jaślan, H.Jaślan:
Wiedza Powszechna, 1991. Dobry :-)
Słownik terminów angielsko-polski (zarządzanie, marketing, finanse,
rachunkowość, bankowość, giełda, handel, prawo gospodarcze), W.Śmid (Ś
czeskie ;-) Agencja Wydawnicza Placet, 2000. Nie mam jeszcze o tym
zdania. Kupiłam, bo nowe (Jaślanów ma prawie 10 lat).
Pozdrawiam,
Marta Bartnicka.
----- Original Message -----
Sent: Saturday, January 10, 2004 4:04 AM
Subject: Re: Toast
| Toast
| ---
| Za ciebie
| Za sposób, w jaki jesteś piękna
Marku zrobił się jakiś z toastu, mały konfesjonał;)
| Marek P. + słownik elektroniczny
| (program mojego autorstwa !-)| Bibliografia: Pierre DelanoĂŠ & Claude Lemesle
| (a tak w ogóle to Joe Dassin)myślałem ostatnio by pisać poezje automatyczną,
szukałem generatorów- czyżby była mowa o czymś
takim. że wprowadzam np. jakiś klucz uściśleń
a to mi samo generuję? dodam że nie chodzi
mi o automatyczny krytyka niutoN 1.0 -
co wymyślił Marco.atma
Owszem, opanowałem na własny użytek pewne reguły pisowni, wymowy, gramatyki
nawet, ale niezbyt systematycznie. Tymczasem uczyłem się programowania w
Windows na tekście słownika francusko-polskiego - robiłem korektę przez
automatyczne szukanie literówek i niejednolitości (seria Windowsowych
tj. pokazujący go na ekranie za pomocą listy haseł z lewej, tekstu po
prawej, guzików na górze...
Okazuje się, że
mając w komputerze takie narzędzie (słownik wraz z Helpem, w
którym znajduje się komentarz gramatyczny wraz z częściową tabelą odmian
czasowników nieregularnych)
oraz posiadając pewną znajomość słownictwa
łacińskiego i łacińskopodobnego - a więc treść różnojęzycznych odpowiedników
tych samych pojęć, wyczucie terminologii naukowej (to tam najwięcej łaciny w
językach współczesnych), skojarzenia między różnymi słowami,
wyczucie etymologii i "prawdziwego" znaczenia na przykład takich słów jak
"szansa"
- można poradzić sobie z przekładem (łatwego przecież) poetyckiego
tekstu piosenki.
A że wychodzi z tego własna interpretacja - to tym lepiej.
Pozdrawiam z zainteresowaniem (te programy generacyjne też są ciekawe)
Marek P.
Malkontent :
(Rudy Wirek) :| pogardliwe, bo wyrazaloby odpersonifikowanie, a juz na
pewno lekcewazenie/W którejś z książek, bodajże, Krzysztonia jest fragment
dotyczący
majaczenia któregoś z bohaterów który bojąc się jakichś
hipotetycznych
wilków ze swoich majaczeń woła: wilcy idą, wilcy. Później
ktoś to
właśnie tłumaczył w ten właśnie sposób co i Ty, tylko w
drugą stronę.
Chodziło o spersonifikowanie tychże wilków.
- do XVII wieku wszystkie żywotne miały w mianowniku albo
końcówkę -owie, albo tak, jak "chłopac-y" do dziś: byli
"krucy","ptacy" i "robacy". "Chłopak-i" to byłby staropolski
nieżywotny!
-w XVIII zwierzęta przechodzą już do fleksji :
"kruki","ptaki" "robaki"; zatem "chłopaki" kojarzą się już
nieżywotnie albo zwierzęco - przyznacie,że mało pochlebnie;
"chłopacy" dzielnie trzymają się męskoosobowej fleksji;
(nie pamiętam niestety komu,ale wypominano,że nazbyt jest
dumny, bo odmieniał "panY",ale "chłopI")
- oświecenie, z obsesją odnowienia języka poprzez odwołanie
do mowy potocznej, spopularyzowało końcówkę -i : mówiło się
wtedy nawet "naczelniki" i "Greki"; od tego momentu można
liczyć nobilitację formy "chłopaki"; jednocześnie jednak
gramatycy piętnują taką odmianę jako obelżywą,bo porównującą
ludzi ze zwierzętami: Kopczyński na przykład pisał,że
stosuje się ją, by "upodlić niecnotliwą osobę ludzką".
I wyobraźcie sobie,że Kochanowski ożył i postudiował
współczesną polszczyznę : bardzo _żywotni_ okazali się :
"łotry", "łobuzy","mordercy" i "oprychy" :)
"Kierowcy","informatycy" i wiele innych nazw zawodowych też
trzyma się mocno...
Są "strażacy", ale są też "policjanci". Może należałoby
zamiast analogicznego do "milicjanci",uzasadnionego opinią o
tym zawodzie, wrócić do przedwojennego potocznego
"policjanty" ?:)
g.
(gdyby ktoś się uparł, to w "Historii języka polskiego"
Klemensiewicza na pewno znalazłby to wszystko)
| Też tak uwazam i dałam temu w jednym z postów wyraz (chyba
| nawet powołując się na angielskie "much" i "many"), ale mnie
mój dom, moja książka
twój dom, twoja książka
JEJ dom, jej książka
mamy tu piękną nieregularność - rodzaj gramatyczny zamiast wskazywać na
obiekt, zaczyna opisywać podmiot.
Otóż we francuskim jest konsekwentnie 'jego dom, jej książka'(**)
niezależnie od płci podmiotu.
| utemperowano. I tym razem dośc skutecznie, bo sama zaczęłam
| łagodnieć w tej materii, zwłaszcza kiedy, przyglądając się uważniej
| temu, co czytam, zaczęłam znajdować "ilość" zamiast "liczba"
| u mistrzów pióra, i to nie tylko współczesnych.
| penna| Też byłbym za łagodniejszym podejściem. Np. zadanie z fizyki mogłoby
| brzmieć: oblicz ilość wody, potrzebną do sporządzenia 5-procentowego
| roztworu z 1 l kwasu solnego o stężeniu 96%. Inna wersja to: oblicz liczbę
| litrów wody itd...
| Pierwsza wersja chyba zgrabniejsza?
| Zbig.Bag.W pierwszym zdaniu musi być "ilość", bo woda nie jest policzalna,
chociaż mierzalna.
Policzalne są litry wody. I to jest to, o co tutaj chodzi.
Jeśli już, to policzalne są litrowe pojemniki na wodę. A w wyżej
wspomnianym zadaniu sformułowanie 'oblicz liczbę litrowych pojemników na
wodę, niezbędną do sporządzenia' nie ma sensu fizycznego.
penna
Jak ktos uczy sie polskiego, to rzeczowniki poznaje najpierw
w mianowniku. Uczy sie tez wzorow odmian i jak rozpoznawac rodzaje
(zasady + wyjatki). Po co to wszystko, jesli Twoim zdaniem wystarczy,
by ustawil przed rzeczownikiem ten, ta lub to i juz bedzie wiedzial jaki
to rodzaj?
Rzecz jednak w tym, że w przypadku rzeczowników, o których pisałem, takich
jak na przykład fajtłapa sytuacja nie jest oczywista.
Pokazałem, że nawet w odniesieniu do mężczyzny fajtłapa może być
rzeczownikiem rodzaju żeńskiego. Wyszedłem od tekstu, żeby pokazać działanie
zjawiska, o które pytał Pontus Wickholm, a nie tylko odpowiedzieć, że są
takie rzeczowniki.
Oczywiście można podejść do słownictwa nie od strony tekstów, tylko jako do
systemu opisywanego w gramatykach i zebranego w słowniku.
Wtedy oczywiście sięgamy np. do "Słownika współczesnego języka polskiego" i
tam pod hasłem "fajtłapa" mamy:
fajtłapa I, rzeczownik, rodzaj męskoosobowy 'niezdarny, niezaradny mężczyzna
(...)': Ten fajtłapa wszystko zepsuł.
fajtłapa II, rzeczownik, rodzaj żeński 'niezdarna, niezaradna kobieta
(połączenie "ta fajtłapa" dopuszczalne także w odniesieniu do osób płci
męskiej): Ta fajtłapa niczego nie załatwiła.
I i II rzymskie są numerami homonimów, bo autorzy SWJP uznali, że jeśli
rzeczowniki w mianowniku l. poj. lub czasowniki w bezokoliczniku są takie
same, lecz mają inną fleksję, a w przypadku czasownika inny czasownik
tworzący parę dokonany-niedokonany, to są to HOMONIMY.
Problem odgraniczenia homonimii od polisemii (wieloznaczności) nie jest
ostatecznie rozwiązany.
Artur Czesak
Witam!
Egzamin na studia, na które się wybieram, obejmuje coś
takiego jak "wiedzę o języku polskim". Chciałabym się dokładniej
dowiedzieć o co chodzi. Czy jest to gramatyka, czy jeszcze coś
ponadto? Z czego powinnam się przygotowywać?
Oto fragment warunków przyjęcia na studia do jednej ze szkół.
ROZMOWA KWALIFIKACYJNA - ZASADY
Forma rozmowy kwalifikacyjnej i wymagany zakres wiedzy jest taki sam dla
kandydatów na studia dzienne jak
i zaoczne.
Rozmowa kwalifikacyjna stanowi podstawę oceny punktowej kandydata w skali
0-20 punktów. Na rozmowę
kwalifikacyjną składają się następujące elementy:
język obcy (do wyboru: angielski, niemiecki, rosyjski, francuski,
hiszpański, włoski);
można otrzymać maksymalnie 4 punkty
wiedza o języku polskim; można otrzymać maksymalnie 4 punkty
elementy matematyki lub historia; można otrzymać maksymalnie 4 punkty
zainteresowania; można otrzymać maksymalnie 2 punkty
W trakcie rozmowy kwalifikacyjnej ocenia się również poprawność gramatyczną
i stylistyczną wypowiedzi,
zasób słownictwa, umiejętność słownego formułowania myśli, rzeczowość i
precyzję. Za ten element rozmowy
można otrzymać maksymalnie 2 punkty.
WIEDZA O JĘZYKU POLSKIM
Zakres zagadnień będących przedmiotem oceny:
podstawy klasyfikacji głosek polskich
zasady akcentuacji w języku polskim
fleksyjna charakterystyka polskiego czasownika
logiczno-składniowa struktura zdań
stylowe odmiany współczesnej polszczyzny
gwary i dialekty na terytorium polskim
realne i etymologiczne znaczenie wyrazów
rodzaje wyrazów złożonych w języku polskim
neologizmy i neosemantyzmy
PRZYKŁADOWE PYTANIA
Wykaz zawiera zestawy pytań z wiedzy o współczesnym języku polskim, ułożone
według schematu:
1. pytanie teoretyczne.
2. pytanie praktyczne (analiza składniowa wypowiedzenia lub analiza
słowotwórcza wyrazu).
Zestaw I
1. Język jako system znaków.
2. Wiedza to potęga.
Zestaw II
1. Warunki komunikacji językowej.
2. Broni się jeszcze z wież Alpuhary Almanazor z garstką żołnierzy.
Zestaw III
1. Wyjaśnij pojęcia: kod językowy, tekst, mówienie.
2. Nigdy mi się nic podobnego nie śniło. Chmurzy się.
Ciekawą rzecz Pan wynalazł, to znaczy ciekawy problem. Rzeczywiście, nie
sposób pisać za każdym razem "piętnastocentymetrowy" ani nawet
"15-centymetrowy".Będzie Pan musiał coś wymyslić. Niech Pan pamięta, że
pokolenia będą powtarzać Pańskie rozwiązanie.
To po pierwsze.
A po drugie, zapisu "6-centymetrowy", który rzeczywiście jest krótszy,
chciałbym uniknąć ze względów podanych wyżej (chcemy stosować skróty, czyli
cm, mm itd.). Szukałem na grupie rady i sposoby, a nie sławy wśród potomnych
i prztyczków ironicznych współczesnych.
I jeszcze jedna rzecz: nie ma "źródła normatywnych zasad" w żywym języku.
Sami ustanawiamy normy, mówiąc po polsku, sami je zmieniamy i obalamy.
Powodzenia. Dobrze o Panu świadczy fakt, że w ogóle sie Pan nad tym
zastanawia.
Pozdrawiam i powodzenia
Andrzej
| Niedawno znajoma przeczytała w jakimś przewodniku po Czechach, że
| współczesny język czeski został stworzony w XIX w., w dużej części na
| podstawie naszej mowy i przy udziale polskich językoznawców. Czy ktoś z
| grupowiczów wie coś więcej na ten temat, albo zna jakieś miejsca w sieci,
| gdzie mógłbym o tym poczytać ? (Najlepiej w sieci, bo ze mnie to całkowity
| homo interneticus, ale mogą być też jakieś tytuły papierowe).| Coś podobnego mówił przewodnik wycieczki, kiedy jechaliśmy autokarem
| przez Czechy. Nie pamietam dokładnie, ale mówił też coś o reformie języka
| czeskiego. Proponuję sprawdzić w Czeskim Centrum. Jest w Warszawie na
| Marszałkowskiej - czy ma www nie wiem...imho nie w XIX ino w XV przez niejakiego Jana Husa. W tym czasie jezyk
czeski byl uzywany wylacznie przez chlopow, a szlachta mowila po
niemiecku i lacinie. Mozliwe, ze bylo tez cos pozniej. Wczesniej za to
tworzono jezyk polski na podstawie czeskiego, tak zesmy sie tylko
zrewanzowali.
Mialem cos papierowego, chyba "Historia jezykow
zachodnioslowianskich", ale nie dam glowy.
1. Nie ulega wątpliwości, że polskie czasowniki dokonane nie mają czasu
teraźniejszego. Przez Gramatykę Współczesnego Języka Polskiego zdania z tymi
czasownikami zaliczane są jako niefaktywne.
2. Sprawa komplikuje się, kiedy zamiast "gołego" czasownika rozpatrujemy
konstrukcję złożoną np. z czasownika modalnego:
Skoro nie ma zdań w czasie teraźniejszym z czasowniami dokonanymi, to jak
interpretować zdanie (4)?
paradygmatu odmiany zakwalifikować jako zdanie w czasie teraźniejszym. Forma
odmienna czasownika "móc" wskazuje na teraźniejszość. Tylko że wskazuje ona
na teraźniejszość występowania pewnej potencjalnej możliwości, której
realizacja wiąże się z przyszłością. Formalnie zdanie (5) jest zdaniem w
czasie teraźniejszym. Moim zdaniem jednak chodzi tutaj o możliwość
przyszłego wystąpienia potencjalnej możliwości, której realizacja nastąpić
będzie mogła w czasie zaprzeszłym, bo po chwili pojawienia się potencjalnej
możliwości.
A w jaki sposób interpretować poniższe zdania z reklamy prasowej:
"Niewesoło, ale Kalms pomaga przetrwać gorsze kryzysy." (przetrwać jest
przecież czasownikiem dokonanym)
"Dlatego już dziś zadbaj o nie."
Albo takie dziwne zdanko z kodeksu handlowego:
"Przepisy działu niniejszego o najniższej wysokości kapitału zakładowego
tudzież udziału muszą być zachowane także przy obniżeniu kapitału
zakładowego.
Czy jest to czas teraźniejszy czy może raczej przyszły? I dlaczego?
A zdania z wierszy, np. Szymborskiej:
"za blisko, żebym mogła wejść." ("Upamiętnienie")
praesens/praeteritum/futur?
"gdyby ich przykład dał się naśladować" (Miłość szczęśliwa")
praesens/praeteritum?
Bardzo proszę, abyście potraktowali moją prośbę jak najbardziej serio i dali
znać, co o tym czasowo-aspektowym węźle sądzicie.
Pozdrawiam
;-)) (wcale mi nie dośmiechu)
Angelus
I to jest właśnie sprawa, która nie jest dla mnie całkowicie jasna.1. Nie ulega wątpliwości, że polskie czasowniki dokonane nie mają czasu
teraźniejszego. Przez Gramatykę Współczesnego Języka Polskiego zdania z
tymi
czasownikami zaliczane są jako niefaktywne.2. Sprawa komplikuje się, kiedy zamiast "gołego" czasownika rozpatrujemy
konstrukcję złożoną np. z czasownika modalnego:Skoro nie ma zdań w czasie teraźniejszym z czasowniami dokonanymi, to jak
interpretować zdanie (4)?
paradygmatu odmiany zakwalifikować jako zdanie w czasie teraźniejszym.
Forma
odmienna czasownika "móc" wskazuje na teraźniejszość. Tylko że wskazuje
ona
na teraźniejszość występowania pewnej potencjalnej możliwości, której
realizacja wiąże się z przyszłością. Formalnie zdanie (5) jest zdaniem w
czasie teraźniejszym. Moim zdaniem jednak chodzi tutaj o możliwość
przyszłego wystąpienia potencjalnej możliwości, której realizacja nastąpić
będzie mogła w czasie zaprzeszłym, bo po chwili pojawienia się
potencjalnej
możliwości.
A w jaki sposób interpretować poniższe zdania z reklamy prasowej:"Niewesoło, ale Kalms pomaga przetrwać gorsze kryzysy." (przetrwać jest
przecież czasownikiem dokonanym)"Dlatego już dziś zadbaj o nie."
Albo takie dziwne zdanko z kodeksu handlowego:
"Przepisy działu niniejszego o najniższej wysokości kapitału zakładowego
tudzież udziału muszą być zachowane także przy obniżeniu kapitału
zakładowego.Czy jest to czas teraźniejszy czy może raczej przyszły? I dlaczego?
A zdania z wierszy, np. Szymborskiej:"za blisko, żebym mogła wejść." ("Upamiętnienie")
praesens/praeteritum/futur?
"gdyby ich przykład dał się naśladować" (Miłość szczęśliwa")
praesens/praeteritum?
Bardzo proszę, abyście potraktowali moją prośbę jak najbardziej serio i
dali
znać, co o tym czasowo-aspektowym węźle sądzicie.Pozdrawiam
;-)) (wcale mi nie dośmiechu)
Angelus
Robertus
| Na moich zajęciach (prowadzę zajęcia z rachunkowości) używam właśnie form
| "euro, eura, eur...", choć nie ukrywam, że trochę się dziwnie z tym czuję.
Ale
| pewnie wkrótce się oswoję :-)))To dobrze, że się dziwnie czujesz i się z tym nie "oswajaj". :)) W każdym
słowniku można sprawdzić, że euro się nie odmienia. Pust' ekonomisty nie
dają plamy z języka polskiego.
"Pewnie będziemy kupować za euro, a po jakimś czasie za eura, ponieważ
euro, dziś nieodmienne, prawdopodobnie zacznie się odmieniać - podobnie
jak studio, dawniej też nieodmienne. Będzie nam wtedy brakować eur raczej
niż eurów (wprawdzie mówimy studiów, ale ten rzeczownik ma miękkie
zakończenie tematu fleksyjnego, inne niż euro). Ciekawe, co będziemy mogli
kupić za jedno euro (nie za jednego eura, bo euro to jednak rzeczownik nijaki).
Jest to chyba ważniejsze od tego, jak nam się będzie euro odmieniać."
Dr Mirosław Bańko pracuje w Wydawnictwie Naukowym PWN, gdzie kieruje
Redakcją Słowników Języka Polskiego. Jest zatrudniony też w Uniwersytecie
Warszawskim. Zajmuje się leksykografią oraz gramatyką i kodyfikacją
współczesnej polszczyzny. Jest współautorem Słownika wyrazów kłopotliwych,
autorem Słownika peryfraz, czyli wyrażeń omownych i redaktorem naczelnym
Innego słownika języka polskiego PWN.
No to mamy rozwiązanie kompromisowe. Zobaczymy, jaka odmiana się przyjmie.
Pozdrawiam!
Marek Masztalerz
Otoz sa dwa uregulowania, ktore zajmuja sie czyjas korespondencja.
Jedne - nazwijmy to panstwowe - ktore chronia tajemnice korespondencji.
Zgodnie z nimi mozna do woli cytowac czyjs list (obojetnie prywatny,
czy otwarty) jesli zostal wyslany i doreczony adresatowi.
(...)
Z drugiej strony jest netykieta, ktora jest czyms w rodzaju prawa
zwyczajowego sieci, ma swoje sankcje itp. Ona tez reguluje kwestie
cytowania, ale takze i poprawiania bledow; z tego co pamietam,
przynajmniej nie nalezy to do dobrego tonu, a 'sankcja' za to moze byc
np. bomb-mailing - moze mniej humanitarne, ale bardziej kulturalny (od
zwyzywania Cie) sposob na zwrocenie komus uwagi, ze postepuje nie tak,
jak w swietle netykiety powinien.
Przekłamań nie widzę, MOŻE poza akcentowaniem złożoności budowy
modulantu (skoro można do modulantów zaliczyć też "proste" partykuły).
:) Dokładnie takiego zestawienia prawdopodobnie nie ma - jeśli się nie
mylę, prawdopodobnie termin "modulant" po raz pierwszy zaproponował
Jodłowski w "Podstawach polskiej składni" (mam wydanie z 1977 r.).
Postuluje rezygnację z wydzielania partykuł (sam termin uważa za
wieloznaczny) i podkreśla, że bywają modulanty o wyrazistej strukturze
morfologicznej. O szyku nie wspomina WCALE (bezpośrednio - bo przykłady
zdań podaje). Opisuje różnice funkcjonalne między modulantami a
przysłówkami, ale pomija kwestię ich łaczliwości bądź jej braku z
rzeczownikiem i niesamodzielności składniowej partykuł.
Inne prace z pojęcia partykuły nie rezygnują (np. Grochowski "Polskie
partykuły..." - 1986), Laskowski w "Morfologii" (praca zbiorowa z serii
"Gramatyka współczesnego języka polskiego", 1999) także je wyróżnia - ze
względu na nieswobodny szyk i niesamodzielność składniową. Pozostałą
część "modulantów Jodłowskiego" :) nazywa modalizatorami. Te Z KOLEI
różnią się od przysłówków łączliwością z rzeczownikami.
Rozpisałem się, by pokazać, że czasem takie sumaryczne zestawienie
należy zrobić samodzielnie, wybierając ze sprzecznych ze sobą (jeśli je
rozpatrywać w całości) koncepcji elementy, które się wzajemnie nie
wykluczają, a bywają pomijane ze względu na odmienne założenia
klasyfikacyjne. Są przypadki, w których trzymanie się jednej metody nie
wystarcza.
Pozdrawiam
Jazzek
| radyj.
Też bym tak powiedział, ale nie znalazłem tego w żadnym słowniku.
Znalazłem za to jakieś koszmarne "radiów" oraz zalecenia, żeby tej
formy unikać i mówić "odbiorników radiowych" bądź "stacji radiowych"...
Bardzo podobnie z tym "obeszniętym", "obeszłym" czy "obejdzionym". Nie mam nic
przeciwko tym słowom w stylu artystycznym, natomiast w każdym innym będą
raczej dziwolągiem -- ponieważ nikt tak nie mówi. Zresztą mam wrażenie, że
artyści też są z tymi formami dość oszczędni (chociaż nie będę umiał tego
poprzeć dowodami).
Inna sprawa, że nie mam pojęcia, dlaczego współczesna polszczyzna nie ma
funkcjonalnego odpowiednika takich słów, jak "gone" w angielskim czy
"gegangen" w niemieckim. Chciałbym to wiedzieć. Może to ma coś wspólnego ze
stopniem skomplikowania czasów gramatycznych, które przyczynia się w
niemczyźnie czy angielszczyźnie do większej częstości występowania imiesłowów?
(vide tzw. czasy doskonałe -- Present Perfect czy Plusquamperfekt).
Jak to jest we francuskim, hiszpańskim czy włoskim, jeśli chodzi o
skomplikowanie czasów? I jak to wygląda w innych niż polski językach
słowiańskich? Czy można powiedzieć ogólnie, że języki zachodnioeuropejskie
(powiedzmy -- romańskie i germańskie) mają bardziej skomplikowany system
gramatycznego pojmowania czasu niż języki Europy środkowej i wschodniej?
Ciekawe jest też to, dlaczego mamy wyraz "obchodzony", a nie mamy słowa
"obesznięty". Ale tutaj nie udało mi się wymyślić żadnej choć trochę
wiarygodnej hipotezy. :-(
Za to na żywo *słyszałem* coś, co chyba trzeba by zapisać "w class
pathie" (CLASSPATH - pewna zmienna środowiskowa systemu operacyjnego),
które pod koniec ma dźwięk z pogranicza fonetyki polskiej i angielskiej:
miękkie angielskie th. Co prawda słownik radzi "Smisie" od "Smith",
ale jeśli ktoś w mianowniku wymawia oryginalne th, to w miejscowniku
naturalny jest neofonetyzm. Z tej perspektywy "Landau'ie" nie jest
taki straszny.
Serdecznie pozdrawiam
Scobin
Tak każdy chyba zrozumiał. Problem wtem, że Wojciech byłby narażony na
okropne przeżycia, ze strasznymi skutkami zdrowotnymi, gdyby dano mu do
czytania tylko pisma z przed mniej więcej wieku. Poczem sczezłby. Napewno.**) Tak - wiem, ile popełniłem odstępstw od obecnego brzmienia
arbitralnej umowy zwanej ortografią.
Prosiłbym polonistów o lekkie wsparcie, ponieważ to, co napiszę
jakieś sześć lat temu). Znane są nam chyba pojęcia gramatyki
opisowej i normatywnej (ang. "descriptive grammar" o ile nic nie
pomyliłem). W krótkiej batalii na Wyspach (Brytyjskich) o ile dobrze
pamietam zwyciężyła opisowa - nie narzucająca norm, pozwalająca
jezykowi rozwijać się samemu, bez nacisków i tylko katalogująca
zmiany. Wilhelm Zdobywca też nie zdołał zdaje się całego jezyka
angielskiego wyplenić, gdyż kręgi szlacheckie jadały sobiepo roku
1066 "mouton", podczas, gdy plebs wcinał "lamb", co jak się okazuje
sprowadza się w obu przypadkach do baraninki (mniam...).
Znając naszą polską buntowniczą naturę, nawet, jak ktoś narzuci
nam nową pisownię/wymowę/język, to się zbuntujemy i z takiej
gramatyki normatywnej będą nici. Więc sądze, ze zamiast wymyślać
niestworzone historie, wprowadzać do nazego języka nieistniejące
znaki, gmatwać ludziom w głowach i narażać osoby prywatne i
korporacje na koszta związane z taką "reformą" (mieliśmy kilka lat
temu cztery i jeszcze się nie możemy wykaraskać... i nie wiem, czy
się kiedykolwiek wykaraskamy...), moze lepiej jest zająć się czymś
pożyteczniejszym?...
Pozdrawiam,
Wojtek
Cześć wszystkim| Witam
| Czy 'a' jest słowem?
[...]| Poczytaj: Gramatyka współczesnego języka polskiego. Morfologia, red.
| R.Grzegorczykowa, R.Laskowski, H.Wróbel; tam piszą o rozróżnieniu słowa,
| wyrazu, wyrazu tekstowego, leksemu itd.To ja mam furę pytań.
0. Czy ta pozycja jest jakoś dostepna w sieci?
1. Czy to, co tam piszą jest oficjalnie uznaną definicją?
2. Czy pokrywa się to mniej więcej z definicjami, które wyszperałem w
różnych podejrzanych miejscach,, np: [...]
Nasze 'a' oczywiście jest wg tej definicji wyrazem, także leksemem
składającym się z jednej tylko formy gramatycznej. Właściwie to można
mówić nawet o dwóch homonimicznych leksemach - jeden jest spójnikiem,
drugi - wykrzyknikiem.
Otóż wiele definicyj znajdowanych w szacownych tekstach polonistycznych
nie spełnia tego drugiego warunku...
| "wiem" co rozszyfrowuje!
| Tym "wiem" jest właśnie "rozkład prawdopodobieństwa położenia danych liter w zdaniu"
Okej. Skoro jesteśmy przy praktycznym zastosowaniu. Nie wiem, więc się
pytam: czy istnieje taka statystyka dla dowolnego języka? Jak mniemam to
musi być wybitnie sformalizowany język. Pewnie dodatkowym atutem jest, gdy
rozkład. Ale czy istnieje taka statystyka dla jakiegoś języka? Jeśli tak, to
gdzie można ją obejrzeć i poznać metodologię jej tworzenia?
podstawowe cechy statystyczne dla dowolnego języka jest dosyć łatwo
określić, wystarczy trochę tekstów źródłowych w tym języku. natomiast
bardziej szczegółowe statystyki stworzymy dopiero dokładniej poznając
jego słownictwo i gramatykę. prosty przykład:
w angielskim bardzo charakterystyczne są wyrazy, w których litery obok
siebie powtarzają się, np: liTTle, swiMMing, rOOt, itp. teraz mając do
rozszyfrowania wyraz, który np. taką samą 3 i 4 literę, można
określić bardzo mały zbiór prawdopodobnych rozwiązań. z kolei w j.
polskim takie coś kompletnie nie istnieje...
swoją drogą, jakiś czas temu stworzyłem takie proste statystyki dla j.
polskiego. są dostępne pod adresem: http://tri10o.republika.pl/stat.html
tam też jest odpowiedź co do wpływu różnych slangów na ogólną statystykę
języka. porównanie cech statystycznych polskich tekstów ze średniowiecza
(bogurodzica), późniejszych wieków (różne lektóry), oraz kilku tekstów
współczesnych wykazało raczej niewielkie różnice (rzędu ~0.5%)
... na tyle dużo możliwych odpowiedzi ... a jednocześnie na tyle mało...
boxfo = sheet : 'foil' 1 is a sheet/foil/blanket [2-dimensional shape/form flexible in 3 dimensions] of material x2
Każde zdanie wypowiadane w jednym ciągu. Poszczególne słowa brzmiące jak komendy
Czy mógłby ktoś podać autorów tej "żółtej morfologii"? z góry dzieki
Czy ma ktoś na sprzedaż "Gramatykę współczesnego języka polskiego"? Interesuje mnie tom "Morfologia". RATUnKU!
Już tak, bo słowo "pub" i słowo "deweloper" znajdują się w Słowniku współczesnego języka polskiego (W-wa 1998). Kolejny argument trafił kulą w płot.
Richie:
| "Całując moje drobne palce
| pamiętam jak płakałeś"
[...]
| Osoba A uważa, że zdanie jest błędne, ponieważ jego sens sprowadza
| się do "Kiedy (ja) całuję moje drobne palce, pamiętam jak płakałeś".
| Jest to wręcz podręcznikowy błąd przy układaniach zdań z imiesłowem.| Osoba B twierdzi że zdanie jest jak najbardziej poprawne, gdyż wymowa
| tego zdania sugerowana przez osobę A odpada z kontekstu (całego
| utworu jak i samego zdania). Przez co - na placu boju - pozostaje
| już tylko właściwy sens tejże wypowiedzi.| Kto ma rację?
Zdecydowanie A. Przy takiej treści, o której mowa, to zdanie jest po
prostu bezsensowne gramatycznie i żaden kontekst tu nie pomoże. Nawet
licentia poetica może się schować. :)
| 1. czy jeżeli napiszemy zdanie tak samo ale w szyku odwrotnym, tzn.:
| "Pamiętam jak płakałeś całując moje drobne palce" to sens zdania
| będzie (już) właściwy, czy też (dalej) nie?Będzie właściwy, z tym że po słowie "płakałeś" powinien być w tym
wypadku przecinek. Po słowie "pamiętam" w zasadzie też. Chyba że mamy
do czynienia z liryką współczesną. ;)| 2. jaki sens miałoby następujące zdanie:
| "Całując swoje drobne palce
| pamiętam jak płakałeś"Taki sam jak przy "moich palcach".
"Ćwicząc moje drobne palce
pamiętam jak płakałeś"
(pianistka ćwiczy palce, i wspomina jak on płakał, kiedy się wzruszył jej
muzyką)
lub
"Szorując swoje drobne palce
pamiętam jak płakałeś"
(obierała cebulę - teraz pozbywając się zapachu i wspomina jak on też tak
kiedyś płakał w podobnej sytuacji)
to także właściwe znaczenie byłoby od razu oczywiste (nawet bez kontekstu) -
tu chodzi o *jej* palce.
Dziwny i bardzo elastyczny jest ten nasz język. Zdania budowane wbrew
regułom i zdrowemu rozsądkowi są nadal jasne i czytelne, choć coś się w
środku burzy i stanowczy odpór daje takim ich konstrukcjom.
Bardziej, od uchybień gramatycznych, zadziwia mnie możliwość płynnego
czytania tekstów (w Internecie) pozbawionych polskich ogonków, kreseczek i
kropeczek. Jeśli nie są one potrzebne do zrozumienia tekstu, to przez
kilkaset lat powinny ulec naturalnemu zanikowi. A nie uległy! To chyba
dowodzi dwóch rzeczy:
- możliwości naprawiania cudzych błędów przez mózg odbiorcy treści są niemal
nieograniczone,
- reguły są po to, aby się do nich stosować.
Sprzeczne? Nie! (Dopóki nie mamy do czynienia z tekstami prawnymi.)
waldek
===
Pozdrawiam ciepło
Scobin
[... opowieść wycinam, choć przeczytałem uważnie, bo jest bardzo
interesująca. Zazdroszczę Ci takich wędrówek...]
Ja:
| (1) zamiast [ł] mówili [l], na przykład /ląka/ zamiast ,,łąka'',Adam:
| To ciekawe. Czy ich wymowa przypominała bardziej
| przedniojęzykowozębowe, "aktorskie" /ł/ czy nasze neutralne /l/?Nie mam pojęcia. To było dawno. Myślałem wtedy o czym innym, mogę
zrelacjonować tylko to, co już wtedy wpadło mi silnie w ucho, bo same
dźwięki już dawno nie brzmią mi w głowie.
Adam:
| Obstawiałbym pierwsze, które słyszę czasem jako głoskę bardzo
| zbliżoną do /l/, ale jednak od niego różną. Jesteś pewien, że nie
| było to coś zbliżonego do płynnego /ł/?Nie jestem pewien. Opisałem moje wrażenie odniesione wtedy. Teraz
nawet jeśli mi wyjaśnisz, czym się różni płynne /ł/, to już sobie nie
przypomnę, jakie /ł/ oni mówili.
Adam:
| O ile dobrze pamiętam, to pojawianie się dzisiejszego dwuwargowego
| /ł/ datuje się na przełom VI - VII wieku.No, nie. Oni mówili o Sobieskim. Trzy wieki istnienia takiej enklawy
to i tak dużo. A Ty byś chciał, żeby czternaście?! To wtedy pewnie
nie dogadalibyśmy się z nimi.
Adam:
| Ciekawi mnie też, czy to /e/ w ich mleku jest takie, jak nasze, czy
| może jaśniejsze, wyżej wymawiane?Tego też Ci nie powiem. To przesunięcie /l/ -/l'/ oraz /ł/ -/l/
rzuciło mi się w ucho. Możliwe, że były jeszcze inne różnice w
stosunku do współczesnego polskiego, ale mi je zasłoniła tamta,
najwyraźniejsza.
Adam:
| Patrząc jednak z wnętrza ich języka, to istnienie paronimu "plotka -
| pliotka" może świadczyć o odrębności miękkiego i twardego fonemu
| /l/. Z drugiej jednak strony może chodzić o coś innego, o czym
| świadczy zachowana miękkość w "mlieko" - mogą mieć dwa fonemy /o/ i
| nieobecne u nas, a historycznie poświadczone /io/ pochodzące z
| przegłosu "e"
rozmawiałem. Parę ,,plotka''-,,pliotka'' wymyśliłem sam wczoraj
próbujac sobie wyobrazić, jak oni *by* to powiedzieli.
| Ciekawą rzecz Pan wynalazł, to znaczy ciekawy problem. Rzeczywiście, nie
| sposób pisać za każdym razem "piętnastocentymetrowy" ani nawet
| "15-centymetrowy".Będzie Pan musiał coś wymyslić. Niech Pan pamięta, że
| pokolenia będą powtarzać Pańskie rozwiązanie.Proszę Pana,
jest sposób pisać za każdym razem "piętnastocenymetrowy", a
nawet "dwudziestosiedmiocentymetrowy". Czy Pan, kupując projekt
architektoniczny domku jednorodzinnego, miałby ochotę wgłębiać się w długi
tekst, w którym co chwilę padają wymiary podane w takiej formie? Co
wiecej,
sporo wymiarów podaje się w mm. Chętnie by Pan sobie łamał wzrok
na "dwustusiedemdziesięciopięciomilimetrowej desce"?
To po pierwsze.
A po drugie, zapisu "6-centymetrowy", który rzeczywiście jest krótszy,
chciałbym uniknąć ze względów podanych wyżej (chcemy stosować skróty,
czyli
cm, mm itd.). Szukałem na grupie rady i sposoby, a nie sławy wśród
potomnych
i prztyczków ironicznych współczesnych.
Zasadniczo wydaje mi się, że cokolwiek Pan wymyśli, a co będzie zrozumiałe,
okaże się dobre. Hybryda "6-cm-owy" (na przykład) będzie razić tylko na
początku, potem wszyscy się przyzwyczają.
I jeszcze jedna rzecz: nie ma "źródła normatywnych zasad" w żywym języku.
| Sami ustanawiamy normy, mówiąc po polsku, sami je zmieniamy i obalamy.Sprzeczałbym się. Ale to spór jałowy, bo zaczynać wyjaśniać komuś, jaka
jest
różnica pomiędzy normami słownikowymi, a normami intersubiektywnymi i
jeszcze
tak enigmatycznym procesem, który Pan nazwał "sami ustanawiamy normy"
(brawo
za populizm!) to nie dla mnie - no, proszę wybaczyć, ale nie chce mi się.
| Powodzenia. Dobrze o Panu świadczy fakt, że w ogóle sie Pan nad tym
| zastanawia.Cóż, podobno znajomość gramatyki i słownika nie wystarczy do rozkodowania
komunikatu, bo - myślę, że tak właśnie jest - potrzeba do tego choć
minimalnej wyobraźni, empatii, umiejętności oceny w jakim celu ktoś nadaje
komunikat, itd.
Proszę Pana, więcej zrozumienia dla mnie błądzącego i szukającego porady.
Po
co od razu ten bicz ironii? Wrócił Pan z "Pasji" Gibsona?
Pozdrawiam i powodzenia
Andrzej
mam jednak nadal wątpliwości, czy aby na pewno tryb rozkazujący dla czasu
innego niż teraźniejszy nie istnieje. Można przecież powiedzieć: "pisz!",
albo "napisz!". Przypomina to wtedy sytuację trybu orzekającego "piszę" v.
"napiszę".
W każdym razie trudno tu jednoznacznie orzekać. Formalnie rzecz biorąc mamy
rdzeń czasu teraźniejszego (Praesensstamm), ale z drugiej strony znaczenie
jakby nie teraźniejsze ("Hauptbedeutung des Imperativs: ein Sachverhalt, der
naturgemaess in der Zukunft liegt (...)" [Deutsch-polnische kontrastive
Grammatik, s. 614]).
Pozdrawiam
Angelus
----- Original Message -----
Sent: Thursday, August 10, 2000 12:26 AM
Subject: Re: TEMPORALNOŚĆ ASPEKTU| I to jest właśnie sprawa, która nie jest dla mnie całkowicie jasna.
| 1. Nie ulega wątpliwości, że polskie czasowniki dokonane nie mają czasu
| teraźniejszego. Przez Gramatykę Współczesnego Języka Polskiego zdania z
tymi
| czasownikami zaliczane są jako niefaktywne.| 2. Sprawa komplikuje się, kiedy zamiast "gołego" czasownika rozpatrujemy
| konstrukcję złożoną np. z czasownika modalnego:| Skoro nie ma zdań w czasie teraźniejszym z czasowniami dokonanymi, to
jak
| interpretować zdanie (4)?
| paradygmatu odmiany zakwalifikować jako zdanie w czasie teraźniejszym.
Forma
| odmienna czasownika "móc" wskazuje na teraźniejszość. Tylko że wskazuje
ona
| na teraźniejszość występowania pewnej potencjalnej możliwości, której
| realizacja wiąże się z przyszłością. Formalnie zdanie (5) jest zdaniem
w
| czasie teraźniejszym. Moim zdaniem jednak chodzi tutaj o możliwość
| przyszłego wystąpienia potencjalnej możliwości, której realizacja
nastąpić
| będzie mogła w czasie zaprzeszłym, bo po chwili pojawienia się
potencjalnej
| możliwości.Od tego właśnie są czasowniki modalne, w tym przypadku wyrażamy możliwość
właśnie. w (4) istniejącą, w (5) przyszłą, potencjalną.| A w jaki sposób interpretować poniższe zdania z reklamy prasowej:
| "Niewesoło, ale Kalms pomaga przetrwać gorsze kryzysy." (przetrwać jest
| przecież czasownikiem dokonanym)| "Dlatego już dziś zadbaj o nie."
| Albo takie dziwne zdanko z kodeksu handlowego:
| "Przepisy działu niniejszego o najniższej wysokości kapitału zakładowego
| tudzież udziału muszą być zachowane także przy obniżeniu kapitału
| zakładowego.| Czy jest to czas teraźniejszy czy może raczej przyszły? I dlaczego?
Teraźniejszy, jak najbardziej, albowiem tryb rozkazujący dla czasu innego
niż teraźniejszy nie istnieje. Owo "muszą" z kodeksu wyraża
obligatoryjność.| A zdania z wierszy, np. Szymborskiej:
| "za blisko, żebym mogła wejść." ("Upamiętnienie")
| praesens/praeteritum/futur?
| "gdyby ich przykład dał się naśladować" (Miłość szczęśliwa")
| praesens/praeteritum?Poezji "rozbierać" nie będę
| Bardzo proszę, abyście potraktowali moją prośbę jak najbardziej serio i
dali
| znać, co o tym czasowo-aspektowym węźle sądzicie.| Pozdrawiam
| ;-)) (wcale mi nie dośmiechu)
| AngelusAle pofilozofować zawsze można, nie ;-)
Robertus
[O.C.]
| charmonia - ptaki
| skłonione ku niewierze
| w istnienie czasu
Zart jest pyszny. Oczywiscie najpierw wpadlam w pulapke ortograficzna,
potem doszukalam sie "zlotego srodka", a dopiero na koncu wymyslilam, ze
to haiku o kwantowce, ale za to od tego momentu bawi mnie
szalenie. Bo zastosowanie haiku - formy scisle zwiazanej z porami roku i
wyznaczanym przez nie powolnym , dostojnym i powtarzalnym porzadkiem
swiata do czastek, ktore istnieja przez
cos razy 10 do minus kilkunastej , jest juz przewrotne.
A potem juz
coraz zabawniej, ale chyba nie dla grupy z hum. w nazwie :))) Lot ku
"zaistnieniu" dzieki wierze w nieistnienie...no, no, tu juz klimat
prawdziwego haiku ...
GrazynaPS. do Autora:
Cytat:
"Jezeli ktos ma pecha i musi o tym mowic po polsku, to powinien stosowac
proponowana przez Bialkowska transkrypcje : "czarmonium ".
Może jest coś jeszcze, ale, tak czy siak, nie widzę
furtki dla słowa "czarmonium". Miałoby ono sens,
gdyby wcześniej istniało poprawne słowo "czarm",
jednak nic takiego nie istnieje (na szczęście - bo
przecież przyjął się "powab").
Niestety nie ma (raczej) możliwości utworzenie od słowa
"powab" analogonu słowa "charmonium", stąd
konieczność stosowania zapożyczenia.
Zatem stanowczo odmawiam zaakceptowania "charmonium " w polskim tekscie
inaczej niz jeno dla jaj. Howgh. :)))
O.C.
Wejdź na stronę shopping.de, znajdziesz tam na pewno adresy e-mailowe.
Jak
już dostaniesz tłustą prowizję, do odpal mi 2 % za to, że poinformowałem Cię
o tej sprawie i naraiłem Ci ten kontakt.
Może mi się zwróci za
bezproduktywne stukanie w klawiaturę podczas dyskusji z Tobą.
Tylko pamiętaj, że oni tam w ZACHODNICH LANDACH mogą mieć uprzedzenia do
kogoś z wschodnioeuropejskim myśleniem.
| Nazwa shopping moze jest i rzeczownikiem pospolitym , ale nie w
| NiemczechW Niemczech. (I to zachodnich, które tak Ci się podobają). Tak zdecydował
sąd. Przeczytaj uzasadnienie (podałem Ci sygnaturę).
Mam pytanie dodatkowe: na ile biegle znasz współczesny, potoczny język
niemiecki, by móc wyrokować o tym, co jest rzeczownikiem pospolitym a co
nie?
Po prostu majm dobrego nosa, a szczegolowe uzasadnienie jedynie dla
Shopping ;-)
Bredzisz tak, że mnie glowa boli.
Mam uzasadnienie to wygrywam, nie mam to nie wnosze i kosztow nie robie.
Poza tym nie dyskutujemy o pospolitości
rzeczownika shopping w Polsce, ale w Niemczech, a to jest ZASADNICZA
różnica. Może poczytaj sobie podręczniki gramatyki niemieckiej np. profesora
H. Weydta, w których wyjaśnione są zasady przyswajania wyrazów obcych do
języka niemieckiego, ze szczególnym uwzględnieniem języka angielskiego. Może
zauważysz, że zasady te nieco różnią się od tych polskich.
I juz zaczales mysles.
Pozew nalezalo poprzec opinia jezykoznawcy - u nas Prof. Miodka
w Niemczech Prof. Weydta.
W Polsce możemy dyskutować o pospolitości przymiotnika "allegro". Tak jak
już pisałem isnieje on w polszczyźnie od kilkuset lat.
| O tutaj to juz wyszla z Ciebie amatorszczyzna .A czy kiedykolwiek gdziekolwiek pisałem, że nie jestem w tej dziedzinie
amatorem? Oczywiście, że jestem.
Ja raczej nadal będę zajmował się tym, co robię w tej chwili i raczej robię
to dobrze. Ale jak już dostaniesz czek, to prześlij mi dwa procent.
Pisze z sympatii do nazwiska, bo moj kolega wzial za zone Twardochowa.
Dariusz