Jak nazywa się po angielsku tabela czasowników nieregularnych a także
jakie dać jej angielskie nagłówki (znaczenie, bezokolicznik, druga forma,
trzecia forma)? Chcę uniknąć tłumaczenia na żywaca a podejrzewam, że się
to jakoś w gramatyce nazywa. TIA
| Jak nazywa się po angielsku tabela czasowników nieregularnych a także
| jakie dać jej angielskie nagłówki (znaczenie, bezokolicznik, druga forma,
| trzecia forma)? Chcę uniknąć tłumaczenia na żywaca a podejrzewam, że się
| to jakoś w gramatyce nazywa. TIA
odpowiedziach mam jeszcze więcej pytań ;) Czy jest ktoś kto autorytatywnie
stwierdzi, która z propozycji jest najlepsza, biorąc pod uwagę, że tabela ma
być zawarta w programie do nauki języka dla bardzo początkujących.
Mariusz Górnicz
Przejrzałem to.
Pierwsza refleksja. Ja jestem kompletna noga, jeśli chodzi o matematykę,
dla początkujących". Już wiem, co tam mniej więcej będzie:
"Matematyka to sztuka liczenia, jeśli nie możesz liczyć na nikogo, kto ci
coś policzy i musisz liczyć sam. Podstawą matematyki są liczby 1, 2, 3, 4,
5, reszta jest rzadziej używana. Żeby pomnożyć 5 przez 3 jedyne co trzeba to
pacnąć kropkę pomiędzy nimi, potem kropkę skreślamy i wychodzi wynik - 53.
Dodaje się podobnie, tylko zamiast kropki jest krzyżyk." I tak przez 50
stron.
Ładnie?
A poważniej: akurat angielski na początkowym etapie nauki jest dość prosty,
prostszy niż inne popularne języki - nie ma prawie uciążliwych odmian,
rodzajów, tabeli końcówek itp. W sumie wystarczy opanować podstawową
gramatykę i można się jako tako porozumieć. Ale tę odrobinę gramatyki
NAPRAWDĘ trzeba łyknąć i tego się obejść z żadnej strony nie da. Jeśli te
absolutne podstawy ktoś uprości jeszcze bardziej, nieszczęsny uczeń
zawędruje na manowce. Wszystko należy czynić tak prostym, jak tylko się da,
ale nie bardziej, jak powiedzial pewien niegłupi kolo.
Hej!Chcialbym zaczac nauke finskiego. Na razie wolalbym nie
inwestowac w to zbyt wiele, by sie przekonac na ile skomplikowany
jest to jezyk i czy mi podpasuje.
Czy znacie jakies bezplatne kursy internetowe itp w sieci? Gdzie
mozna by sprobowac zaczac nauczyc sie podstaw?
Pozniej myslalem by zapisac sie na kurs oferowany przez ESKK
jesli jezyk mi sie spodoba (maja poziom podstawowy)
dzieki
Karol
Szukam szkoly, ktora oferowalaby intensywny, niedlugi kurs angielskiego.
Najlepiej, zeby trwal 2-3 tygodnie (lub by istniala mozliwosc zrezygnowania
po takim czasie bez konsekwencji finansowych). Niestety nie mam wiecej czasu
:( Gramatyke w miare znam, z mowieniem gorzej, wiec najlepiej, zeby byly to
zajecia "przegadywane" - moze jakis Callan..Pozdrawiam.
Pilnie poszukuję osoby, która udziela korepetycji z języka francuskiego
dla początkującego licealisty ( do tej pory uczył się angielskiego i ma
pewne kłopoty przy francuskim, a nie chcę, żeby się zraził). No i
oczywiście,żeby cena była rozsądna :-)
osób "bawiło" się krótkofalarstwem (może o tym słyszałeś)
Co do tego Angielskiego raz a dobrze to musze przyznac ze dla poczatkujacych to jest przydatne, moj kolega sam siedziac nie wiecej niz 30 min dziennie podszkolil sobie angielski i co wazniejsze obudzila sie w moim chcec do dalszej jak to mowi 'powazniejszej' nauki angielskiego
Prosilbym o spostrzeżenia osob ktore uczyly sie za pomoca jednego jak i drugiego.
możesz mi jakąś szkolę językową polecić?
Nie bardzo rozumiem pytanie - ? Tak się szkoła nazywa? Bo "native English" to znaczy angielski ludzi, dla których to język ojczysty. Jeśli zaczynasz od zera z angielskim to pewnie bym nie próbowała się uczyć od native'a, bo mała szansa, że trafisz na takiego co umie uczyć początkujących (choć jak by się taki trafił, to byłoby super). Jeśli już umiesz dość dużo to lepiej native - nawet jeśli nie nauczy dobrze gramatyki to przynajmniej nie zepsuje Ci wymowy. Ale wszystko zależy od człowieka - ja wolałam być rzucana do głębokiej wody, a ktoś inny lepiej się nauczy mając wszystko dobrze i solidnie wytłumaczone, nawet jeśli przez nauczyciela, który nie ma zbyt dobrego akcentu.słyszałaś coś na temat native-english?

Rany Wobec tego oddaję honor. Tutaj prym wiodą niemieckie.



Na przykład każdy ucząc sie niemieckiego wie, że bardzo dobre jest Repetytorium z tego języka Stanisława Bęzy. Takie samo zostało wydane z języka angielskiego, jak i rosyjskiego.
"Nowe repetytorium z języka rosyjskiego" jest naprawdę dobre i co wazne może być używana, zarówno przez poczatkujących, jak i bardzo zaawansowanych. Naprawde książka godna polecenia i bardzo tania. Wydawnictwo: PWN .Ponad 300 stron za niecałe 25 złotych. A znajdziesz tu zarówno opisy gramatyki, ćwiczenia na każde zagadnienie gramatyczne, zachowawcze, odpowiedzi,...
Zresztą sama zobacz, najlepiej zobacz, je w którejś z księgarni.
Link: http://www.gandalf.com.pl...-rosyjskiego-B/
P.S. Tylko proszę nie myśleć, że ja jestem jakoś z tym wyd. związany... po prostu sam sie z niego uczyłem! Zastrzegam też, że jeśli, Ci się nie spodoba albo co, to nie ponoszę odpowiedzialności...

Radzę jednak wybrać się choć na chwilkę do Finlandii i na miejscu "podsuchiwać" Finów
"klej do stolka"
naprawde uwazasz ze nie warto zaczac od takiego ESKK? <cut>Nie wiem od czego zaczac (na razie rozmowki), nie ma kursow w szkolach, nie ma ksiazek
Ja sie ucze niemieckiego po kilka godzin dziennie (do angielskiego nigdy sie nie moglem przelamac)
Dokladnie, i to wciaz jest malo ;)) Przyjedziesz do PL po takim rocznym
pobycie w Anglii i w mgnieniu oka tracisz akcent, intonacje jesli nie
gadasz
z jakimis native'ami.
Pozdrawiam i życzę wytrwałości w nauce.
Magdalena Paśnikowska
Sławomir Marczyński claimed:
| Świadomie zaczynasz naukę programowania od języka obiektowego ? Jeśli
| tak, to czemu nie zaczniesz od pythona ?
Nie abym miał coś przeciwko tobie, ale mam /prośbę/ -- gdy ktoś pisze "chcę
się nauczyć <czegoś, poradzcie jak" to odpowiedzią na temat _nie_ _zawsze_
jest "powinieneś uczyć się Pythona".
Rozumiem, iż Pyton ci się bardzo podoba (mi się np. bardzo podoba
Mathematica, no sam powiedz, jak w Pytonie policzyć Integrate[Sin[x]^2, 0,
Infinity] i mieć sensowny wynik???), ale ludzie uczą się różnych rzeczy i
jak mawiał św. Tomasz z Akwinu "boję się człowieka, który przeczytał tylko
jedną książkę".
A co do C++ ... taki sobie język, podobny trochę do angielskiego. Angielski
ma nienajlepszą gramatykę, dziwaczną wymowę niepasującą do pisowni, duże
biblioteki, wielu ludzi go używa w okropny sposób i są od niego języki
piękniejsze (np. łacina, o języku polskim nie wspominając). Tyle że
znajomość angielskiego jest teraz po prostu konieczna do pracy. I tak samo
jest z C++ jeżeli pojmujecie analogię - te pytony i esperanta może są i
fajne... do zabawy. Może... kiedyś... Na razie jeszcze długo długo nie.
Jednak moim zdaniem w rękach początkującego, C++ może stać się
niebezpieczne. Zaczynanie nauki od jednego z najtrudniejszych sposobów
programowania może skończyć się nie do końca wykształconym programistą,
który zostanie potem zatrudniony i napisze coś czego ja potem będę
musiał używać. I to coś będzie ssało tak jak OO.
Dlatego dopraszam się poszanowania tezy, że należy się nauczyć
programować a dopiero *potem* można poznawać bardziej lub mniej
zaawansowane narzędzia i dobierać je do konkretnego zadania.
Rozumiem że najlepszy jest "żywy" nauczyciel ale niestety nie chodzę już do szkoły natomiast kurs niewiele mi dał. Chciałabym sama popracować więc jeśli możesz to proszę o udzielenie wskazówek i rad, zapewniam że każda będzie cenna
A jakie języki masz w szkole w ramach tej dwujęzyczności?
Piszesz pięknie, zarówno jeśli chodzi o treść, jak i o język polski. Wiele osób mogłoby stawiać sobie Twój styl, język, gramatykę, ortografię i interpunkcję za wzór. Ja osobiście za to bardzo dziękuję, bo pisanie na forach bez dużych liter, bez przecinków, kropek, bez spacji z błędami ortograficznymi, całkiem niezrozumiałym językiem jest dla mnie straszne. Po prostu ludzie stają się niezrozumiali i niestety niechlujni.
Więc BRAWO dla piętnastolatki!![]()
-- Cóż mogę powiedzieć? Też tak myślałam. Gruba pomyłka. Przez pierwsze pół roku na studiach uświadamiasz sobie, że nigdy tego języka nie znałaś i prawdopodobnie nigdy w pełni nie poznasz. 1 rok anglistyki uczy POKORY.
A rosyjski? U nas w grupie, a jestem już (?) na 3 roku, nikt z rosyjskiego nie odpadł. Z angielskiego??? oooowszem


| Wiesz co jak będziesz przebywał wśród amerykanów to samo Ci wejdzie do
| głowy, bez zbyt dużego wysiłku, Jak już tak bardzo chcesz kuć to wejdź
sobie
| na jakiegoś amerykańskiego czata i pogadaj z kimś zapisując sobie
słówka
| których nie rozumiesz a potem je powtarzaj tylko wtedy masz styczność
ze
| słówkami które często są używane :). Przy okazji ten szok o którym
wyżej
| pisałem trwał dwa dni potem już biegle się porozumiewałem :)czyli Twoim zdaniem język "sam" sie przswoi po jakimś czasie i trzeba
tylko
np. udzielać się podczas rozmów i nie wstydzić sie niczego
| Wiesz co jak będziesz przebywał wśród amerykanów to samo Ci wejdzie do
| głowy, bez zbyt dużego wysiłku, Jak już tak bardzo chcesz kuć to wejdź
| sobie
| na jakiegoś amerykańskiego czata i pogadaj z kimś zapisując sobie
słówka
| których nie rozumiesz a potem je powtarzaj tylko wtedy masz styczność
ze
| słówkami które często są używane :). Przy okazji ten szok o którym
wyżej
| pisałem trwał dwa dni potem już biegle się porozumiewałem :)| czyli Twoim zdaniem język "sam" sie przswoi po jakimś czasie i trzeba
tylko
| np. udzielać się podczas rozmów i nie wstydzić sie niczegoOczywiście nic samo nie przychodzi, jeśli masz już podstawy to skup się na
słownictwie przed wyjazdem a konwersacje wtedy szybko opanujesz w
praktyce. Samemu łatwo słownictwo opanujesz z programem Profesor Henry
Słownictwo i Konwersacje lub Supermemo Basic. Pierwszy ma około 10.000
jednostek (słowa i zdania niektóre się powtarzają bo maja rożne znaczenia
wiec jest ich tak naprawdę mniej) a SM prawie 3 tys. Z pierwszym uczysz
się nie tylko wymowy ale i pisowni bo w domyśle zaliczenie słowa jako
"nauczonego" jest odstęp miedzy powtórkami a ten jest wydłużany jeśli nie
popełniasz błędów w pisowni (możesz zmienić kryterium oceny). W SM
niestety sam się oceniasz po pojawieniu się odpowiedzi na ekranie i
dotyczy to również pisowni która musisz sobie wyobrazić.
Na alt.pl.nauka.angielskiego panuje opinia, iż jeśli chcesz i pracujesz
systematycznie to około 2 tys. słów można opanować w 2 miesiące ale to są
tylko początkowe programy następne kilka tysięcy jest w następnych
częściach SM ;) .
W nauce języka jest kilka elementów które nas ograniczają pierwszy to brak
słownictwa (to już wyjaśniliśmy), drugi to obawa przed mówieniem (życie na
obczyźnie i konieczność szybko powoduje przełamanie lodów) no i zostaje
gramatyka a to z czasem samo przyjdzie lub z pomocą podręczników. Do tego
wszystkiego jak dołożysz czytanie książek beletrystycznych szczególnie jak
zaczną ciebie wciągać (dla początkujących są z różnym zasobem słownictwa
zaawansowany miał przyjemność z czytania po angielsku) to zanim się
zorientujesz problemy językowe znikną.
Oczywiście można się zapisać równolegle tam na kurs, większość bibliotek
je organizuje często również w szkołach podstawowych są organizowane dla
rodziców uczęszczających tam uczniów za symboliczne opłaty lub niekiedy
bezpłatnie.
Wszystko zależy od wielu czynników i metodę należy wybrać samemu ale
trzeba pamiętać że przy nauce języka najważniejsza jest systematyczność bo
nie jest to coś co można opanować z doskoku.
Pozdrowienia A.
[Tu cytate wycialem, ale nie omieszkam przytoczyc ponizej] ]
Zadufany w sobie bylem, nosa zadarlem, rady udzielilem. Juzbym tej
megalomanii sie nabawil, ale na szczescie poliglota i lingwistka do kata
mnie postawili. Skarcili. Klapsa dali. I slusznie. Bo i to wstyd powiedziec,
ale jak sie jezyka uczylem, to zawsze pod okiem nauczyciela. I gdzie mnie
maluczkiemu na takie wyzyny, zeby 4 jezyki znac. A jak jeszcze pomysle,
ze na te nedzna liczbe jezykow, co to sie z mozolem nauczylem, certyfikatu
znajomych i pracodawcy nie mam, to nic tylko pod ziemie mam sie ochote
zapasc. Ze nie od razu do gimnazjum poszedlem, tylko najpierw do
podstawowki, to juz nawet pisac nie bede, bo czego innego spodziewac sie
po takiej przecietnej miernocie jak ja.
Tak wiec, Amoniaczku drogi, nie sluchaj moich dyletanckich rad, skoro
wielkie umysly droge na wyzyny Ci wskazaly. Docen to, bo wielka to
laskawosc z ich strony. Czyz opis ich geniuszu nie jest wystarczajacy, by
oswiecic nas maluczkich? Czyz nie powinnismy byc juz wdzieczni, ze mozemy
sie plawic w blasku z niego bijacym? A oni jeszcze rady. I nie
jakies tam na prymitywnych argumentach oparte, ale na autorytecie
geniuszu!
Odwoluje (ba: odszczekuje) wszystko, co zlego o podreczniku "Pa svenska"
ogole zeby mnie bolaly. Ale jak sie przyjrzec, to przeciez dobry podrecznik.
Sprzed cwiercwiecza, a wiadomo, ze z podrecznikami do nauki jezyka
jak z winem: im starsze, tym lepsze. I jakich pieknych fraz nauczyc sie
mozna ("Czy mosci pan mowi po szwedzku?"). I o realiach tyle sie
dowiedziec ("Chcialbym zamowic taksowke. - Nie ma." "Czy jest gazeta
Aftonbladet? - Nie ma.")
Nie wyrzucaj tej ksiazki do kosza, Amoniaczku, bo to barbarzynstwo.
W zlocenia opraw, na polce na honorowym miejscu postaw. Swoim
dzieciom dasz, zeby sie z niej szwedzkiego uczyly.
Pan Kristoffer Ci radzi: "naucz sie prawidlowej wymowy z nagran, radia,
podrecznikow, od spotkanych 'native speakerow' ".
Sluchaj go, bo madrze mowi.
Wez podrecznik, popatrz na jakis wyraz, przezegnaj sie i potem go wymow.
Tylko dobrze, bo biada Ci, jak zle sie wymowy nauczysz.
Radio! Ze ja matolek o radiu nie pomyslalem! Swietna rzecz. Zwlaszcza
dla poczatkujacych. Popros lektora, zeby mowil wolno i wyraznie. Potem
powtorz, co on powiedzial. A mysle, ze jak bedziesz grzecznym chlopcem,
to pan lektor podpowie Ci, jak jezyk ulozyc, jak bledy wyeliminowac.
"Native speakerzy". No jasne, gdzie ja mialem glowe?
Malkontent by powiedzial, ze w Polsce Szwedow jak na lekarstwo, ale my nie
jestesmy malkontenci. Wsiadasz, Amoniaczek, do wehikulu czasu,
ustawiasz date 1655 i juz jestes wsrod Szwedow, bo wtedy masowa
turystyka do Polski byla u nich w modzie. I porozumiec sie z nimi bez
problemu mozesz piekna, archaiczna szwedczyzna, ktorej nauczyles sie
z "Pa svenska".
Pani Anna tez ma dla Ciebie Amoniaczku rady, ktore nigdy by mi do glowy
nie przyszly, bo jakies takie waskie horyzonty umyslowe posiadam:
"ale najlepszym srodkiem do celu jest pobyt w Szwecji i
kontakt z jezykiem (to takie trywialne, wiem). Bardzo pomaga uprzednia
znajomosc angielskiego (w regionach gramatyki i slownictwa)"
Widzisz Amoniaczku, durny Ty i ja, durny caly narod polski, ktory na jakies
kursa chadza, w lawkach szkolnych sleczy, zamiast na lotnisko i w samolot.
Czekaj, Amoniaczek. A Ty dokad? Do jakiego Sztokholmu?
Najpierw trzeba do Londynu. Jak sie angielskiego nauczysz (nie trzeba
calego, wystarczy "w regionach"), to potem ze szwedzkim bedziesz mial
latwiej. Ze co, ze Ci szwedzki z angielskim bedzie sie mylil. Co ty gadasz?
Pani Annie sie nie myli, to dlaczego Tobie ma sie mylic?
Przed wiedzacymi lepiej ukorzyl sie
Pawel P.
W kwesti formalnej "ci" jest forma celownikowa zaimka osobowego ty,
używana
w funkcji partykuły wzmacniającej, zwykle w zwrotach wykrzyknikowych np
Masz
CI los!
jest tez to forma od zaimka "ten" wiec nie traktowalabym tego jako osobny
zaimek wskazujacy dla porownania "to TEN chlopak, to CI chlopcy" :-))
wiem natomiast, ze nie pelni toto na 100% funkcji rodzajnika [article]
bo w j. polskim takowego nie ma
Natomiast jesli chodzi o cala reszte to chcialoby sie powiedziec "widzialy
galy co braly".
[ciach]
Skoro nie uczestniczysz bezposrednio w kursie skad mozesz wiedziec ze wina
za bledne notatki jest obarczony nauczyciel a nie mila osobka? :-))
No i ostatnia
sprawa - gramatyka polska do latwych nie nalezy. Ja sama [bo tak sie
sklada
ze bycie ticzerem angielskiego jest moim drugim- pierwszym? zawodem]
nigdy
nie podjelabym sie uczyc obcokrajowca polskiego - wlasnie dlatego ze
doroslemu czlowiekowi moze nie wystarczyc skwitowanie pytania "dlaczego"
odpowiedzia "bo tak ma byc i juz".
Zastanów sie - czy gdyby na wiekszosc
pytan nauczyciel udzielal takiej odpowiedzi, nie poczulbys jakis
watpliwosci
w stosunku do jego wiedzy?
Reasumujac - szanse na odzyskanie przez was pieniedzy uzalezniam od umowy
jaka podpisaliscie. Jesli umowa zawiera wspomniany przeze mnie zapis to
widze to ciemno [ pozostaje liczyc na dobra wole szkoly- ale w imie czego
mialoby to miec miejsce] Gdyby twoja mila osobka zapoznala sie z programem
kursu i po uczestnictwie w wiecej niz jednych zajeciach miala wrazenie ze
nie jest on realizowany, moglaby te sprawe zglosic do dyrekcji szkoly
jezykowej, lub za wiedza i z poparciem innych kursantow wnioskowac o
zmiane
prowadzacego. Tutaj, takiej mozliwosci nie widzę.
Adam